Rodzinne zdjęcie może zdradzić więcej, niż zamierzał jego autor. W tle widać czasem nazwę szkoły, okolicę domu albo szczegóły codziennych zwyczajów. O tym, jak takie informacje wpływają na bezpieczeństwo najmłodszych, rozmawiano podczas spotkania z rodzicami w Szkole Podstawowej w Bukowie.
Do placówki przyjechali funkcjonariusze Wydziału Prewencji Komendy Miejskiej Policji w Koszalinie. Jednym z tematów rozmowy był sharenting: nadmierne, nierzadko pochopne publikowanie materiałów o własnych dzieciach. Nazwa zjawiska wywodzi się z angielskich określeń odnoszących się do dzielenia się i rodzicielstwa.
Problem nie ogranicza się do fotografii z wakacji czy domowego albumu. Dotyczy również wpisów o zainteresowaniach dziecka, jego szkole, miejscu pobytu i codziennych przyzwyczajeniach. Połączenie pozornie błahych szczegółów może pomóc w ustaleniu adresu, lokalizacji szkoły lub trasy, którą dziecko regularnie pokonuje.
Zdjęcie w sieci trudno odzyskać
Opublikowane treści mogą pozostać dostępne przez długi czas. Inne osoby mogą je kopiować i przekazywać dalej bez wiedzy rodziców, a kontrola nad wizerunkiem dziecka szybko się kończy. Ujawnione dane mogą również posłużyć przestępcom.
Dlatego przed zamieszczeniem zdjęcia lub nagrania warto przyjrzeć się nie tylko głównemu motywowi, lecz także temu, co znalazło się w tle. Znaczenie ma również prywatność dziecka w przyszłości: publikacja, która dziś wydaje się niewinna, po latach może być dla niego powodem żalu. Dziecko nie zawsze wie, że jego wizerunek trafia do internetu, dlatego odpowiedzialność za decyzję o publikacji spoczywa na dorosłych.
Spotkanie w Bukowie objęło także zasady korzystania z internetu oraz kwestie bezpieczeństwa w szkołach. Rodzice pytali policjanta i przedstawicieli dyrekcji, przedstawiali swoje wątpliwości i rozmawiali o zagrożeniach na terenie placówek. Poruszono również sposób reagowania na sytuacje, które budzą niepokój.
Źródło: Komenda Miejska Policji w Koszalinie – Portal polskiej Policji
